Vinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo SliderVinaora Nivo Slider

Wernisaż wystawy Ireny Florek - 2017 - fotogaleria

DSC 0012 

 

21. kwietnia br., w rejowieckim „Dworku” odbyło się uroczyste otwarcie wystawy malarstwa Ireny Florek. Irena tworzy w grupie plastycznej „Tęcza”, która w bieżącym roku obchodzi swój okrągły jubileusz X-lecia istnienia.

 

Jest „dobrym duchem” grupy – otwarta, pogodna, aktywna... Malować – jak mówi sama – chciała zawsze, jednak możliwość zrealizowania tej pasji pojawiła się, gdy była już dojrzałą kobietą. I to malowanie nie jest Jej jedyną formą twórczej ekspresji. Swoje emocje przelewa także na papier. Pisze opowiadania oraz wiersze, które określić można jako tzw. poezję sytuacyjną. Bacznie obserwuje otoczenie, aktywnie uczestniczy w życiu społeczno-kulturalnym miasta i to stąd właśnie często czerpie inspirację dla swojej twórczości.

Wystawie towarzyszył katalog, w którym w swoisty sposób oceny twórczości Ireny dokonała pod względem malarskim Teresa Chomik-Kazarian, zaś pod względem literackim – Zbigniew Okoń.

Malarsko Irena prezentowała się już wielokrotnie na wystawach w Rejowca Fabrycznym, Uhrze i wielu innych miejscach, ale „taką” Irenę, nową, odmienioną pod wpływem silnych emocji, jakich doznała na przestrzeni kilku czy kilkunastu ostatnich miesięcy, mieliśmy okazję oglądać po raz pierwszy.

Analizę prezentowanej twórczości Ireny Florek ujęła bardzo trafnie Maria Rejman w swoim liście gratulacyjnym, którego fragmenty prezentujemy poniżej:

(…) Jak przystało na współzałożycielkę grupy plastycznej „Tęcza”, niestrudzenie realizuje Pani swoje malarskie pomysły, roztaczając przed odbiorcą szeroką paletę barw i form, skłaniającą do artystycznych wzruszeń.

Wszyscy pamiętamy jeszcze Pani obrazy, na których mogliśmy podziwiać piękne kwiaty, pejzaże, martwą naturę, a dzisiaj zaskakuje nas Pani całkowicie odmienną w stylu kolekcją abstrakcyjnych kompozycji, które na dłużej przykuwają uwagę odbiorcy. Każdy z nich kryje w sobie coś z pozoru nieokreślonego, ale niezwykle intrygującego, coś, co każe nam doszukiwać się głębszych treści ukrytych w ramach obrazu. Refleksyjny odbiorca zaobserwuje tu pewną prawidłowość, wyrażającą się w stopniowaniu natężenia kolorów i form, które budzą różnorodne emocje.

Na dole kompozycji daje się zwykle zauważyć wyraźny chaos, na który składają się trudne do zidentyfikowania przedmioty: korzenie drzew, części przedmiotów, fragmenty postaci, a wszystko to jakby wyłaniające się z odmętów spienionych wód, małe i nic nie znaczące w zetknięciu się z żywiołem, który dokonał ogromnego spustoszenia. Odbiorcę ogarnia nieodparte wrażenie, że świat malarki zniszczył jakiś potężny kataklizm. Dominujące w tej części obrazu ciemne ziemiste barwy, tak sugestywnie oddające skutki owego wydarzenia, zdają się potwierdzać przytoczoną hipotezę.

Centralna część kompozycji emanuje intensywnością zdecydowanych, wyrazistych kolorów, które niespokojnie się kłębią, przyjmując niejednokrotnie kształty postaci, najczęściej ukrywających swe twarze przed światem, odwróconych lub zawoalowanych. Ten symboliczny woal jest też wyraźnie zaakcentowany w kompozycji odgrodzonej od obserwatora ciemną lekko nieregularną kratą, namalowaną jakby spływającą krwią lub łzami artystki. Nieodparcie obraz ten przywołuje na myśl cierniową koronę Chrystusa. Znamienne dla centralnej części obrazu jest utrzymanie namalowanych abstrakcji w urzekającej pastelowej kolorystyce, kontrastującej z przyjętą powszechnie tendencją do przedstawiania burzy przytłaczających emocji w ciemnych barwach.

Trzecia, wyraźnie odznaczająca się część niemal każdej pracy pani Ireny promieniuje jasnymi ciepłymi kolorami, wśród których dominują pomarańcz, róż i błękit. Taka kompozycja przywodzi nam na myśl pogodne niebo, udekorowane pięknymi chmurami przed zachodem słońca. Zwieńczenie kompozycji spokojnymi barwami nastraja odbiorcę optymistycznie, budząc w nim nadzieję na szczęśliwy finał wszelkich ziemskich poczynań i wiarę w siłę człowieka, który potrafi jak feniks z popiołów podnieść się z największej życiowej tragedii. Takie przesłanie, emanujące z obrazów malarki odzwierciedla także uniwersalną prawdę o prawidłowościach rządzących w otaczającym nas świecie, że po mroźnej zimie przyjdzie wiosna, która ogrzeje nas ciepłymi promieniami słońca i zachwyci urokiem tysiąca kolorów, tak jak obrazy pani Ireny. (...)

Obrazy Pani Ireny Florek można oglądać w „Dworku” do 10 maja br. 

 

Galeria dostępna jest tutaj